Menu g³ówne:
O nas
ŒWIAT RAJDÓW (artyku³ ukaza³ siê w WRC nr 84)
Dla znajomych – Ferodo
£ódŸ. Niewielki domek z czerwonej ceg³y. Zagracony pude³kami gara¿. Piwnica pe³na zakurzonych zdjêæ i pucharów. Na placu Subaru Impreza WRX w wersji kombi. To tutaj mieszka i prowadzi firmê Lech Wójcik. Bardziej znany jako „Ferodo”.
Rozmawia³: Bartosz G³owacki
Widzia³eœ – mój rozmówca pokazuje mi butelkê dobrej whisky – dosta³em od zadowolonego klienta. Z podziêkowaniem za idealny dobór hamulców. Po tylu latach nadal dostajê prezenty, jak w s³u¿bie zdrowia – dodaje z kpiarskim uœmiechem.
13 lat temu Lech Wójcik zrezygnowa³ z pracy w szpitalu i postanowi³ skupiæ siê na rozwoju w³asnej firmy. Zosta³ przedstawicielem brytyjskiego potentata w produkcji klocków hamulcowych – firmy Ferodo. Po³owa jego klientów to zawodnicy. Dlatego od lat pojawia siê na ka¿dym rajdzie. Dostarcza towar, toczy dyskusje, opowiada dykteryjki, doradza m³odzie¿y, ironicznie siê uœmiecha, k¹œliwie komentuje. Przez ca³e swoje ¿ycie by³ w jakiœ sposób zwi¹zany z rajdami, dlatego nie obawia siê formu³owaæ zdecydowanych ocen:
fot. Bartosz G³owacki
Ma³o polskich kierowców potrafi jeŸdziæ rajdy i jest to bardziej kwestia podejœcia, ni¿ umiejêtnoœci. Ludzie po prostu nie wiedz¹, jak to robiæ i nie maj¹ od kogo pobieraæ lekcji. Stawka w PPZM bardzo siê w tym roku wyrówna³a, ale mam wra¿enie, ¿e w dó³. Jedni w ogóle nie jad¹, inni przeginaj¹ w drug¹ stronê. Samochody s¹ Ÿle ustawione – przewa¿nie za twardo. Dlatego kierowcy walcz¹: z samochodem, ze sob¹, z tras¹. Tylko nie z czasem. A to w³aœnie o najlepszy czas w tym sporcie chodzi.
W RMSP od dwóch lat mamy Bouffiera, którego nie sposób objechaæ, mimo ¿e nasi zawodnicy znaj¹ zakrêty na pamiêæ. Oczywiœcie, ¿e Bryan to pó³fabryczny kierowca, który ma inne mo¿liwoœci treningowe. Ale przede wszystkim ma inn¹ koncepcjê jazdy. On wcale nie tnie najg³êbiej i nie hamuje najpóŸniej. Przez to nie ³apie kapci i nie wypada z drogi. Ma tak¿e dobry opis trasy, który realizuje. Prosty przyk³ad: tam gdzie inny kierowca widzi dwa zakrêty, do których hamuje i sk³ada siê, tam Bryan widzi tylko ten drugi zakrêt. Pierwszy przechodzi bez hamowania, pe³n¹ bomb¹. Na ka¿dej takiej sekcji zyskuje pó³ sekundy, sekundê – a to siê potem sumuje na mecie.
Nasi kierowcy czêsto preferuj¹ u³añski styl – napadaj¹ na ka¿dy zakrêt z kierownic¹ w zêbach, rzucaj¹ samochodem po ca³ej szerokoœci drogi i broni¹ siê w zakrêcie. Bouffier hamuje wczeœniej, dlatego nie musi siê broniæ. On w zakrêcie atakuje, bo wie, ¿e zakrêt to nie koniec prostej, tylko jej pocz¹tek!
Bryan to zawodowiec, a w polskich rajdach je¿d¿¹ ludzie, którzy zamiast trenowaæ – pracuj¹ zawodowo, a zamiast przygotowywaæ samochód – szukaj¹ kasy na starty. Nie ka¿dy mo¿e zostaæ etatowym kierowc¹ Peugeota.
To prawda, ale s¹ pewne elementy, które da siê poprawiæ zupe³nie za darmo! Wystarczy zmieniæ podejœcie do paru drobiazgów. Pierwszym z nich jest opis trasy oraz... sposób dyktowania. Pozornie ma³o istotna rzecz. Ale jak ogl¹dam onboardy, to czasem ³apiê siê za g³owê. Wspó³praca i komunikacja na linii kierowca-pilot stoi czêsto na fatalnym poziomie. Pilot coœ dyktuje, a kierowca coœ jedzie – tak to wygl¹da w wielu przypadkach. I najczêœciej nie jest to wina pilota. S¹ kierowcy, którzy rozkrêcaj¹ siê od drugiej pêtli. Nie kupujê tej teorii. Ja uwa¿am, ¿e oni po prostu nie wierz¹ pilotom, nie ufaj¹ swoim opisom i w zasadzie dyktowania nie s³ysz¹. Jad¹ to, co widz¹. Dlatego dopiero na kolejnych przejazdach poprawiaj¹ wyniki – bo pamiêtaj¹ drogê i czuj¹ siê pewniej. Uwa¿am, ¿e dyktowaæ trzeba tak, jak robi to Maciek Wis³awski, który ca³y czas aktywnie stara siê wspó³pracowaæ z kierowc¹. Chocia¿ pamiêtam, jak przed laty Maciek jeszcze mocniej akcentowa³ s³owa.
Maciej Wis³awski jest niestety jeden, choæ i tak chwa³a mu za to, ¿e wychowuje kolejne pokolenie kierowców. Ale co maj¹ zrobiæ inni zawodnicy – czekaæ, a¿ wnuki Wiœlaka bêd¹ jeŸdziæ na prawym?
Jest bardzo prosta metoda: wystarczy pojechaæ rajd z innym pilotem. Bardzo czêsto jest tak, ¿e œwie¿e spojrzenie z zewn¹trz otwiera nam oczy na rzeczy (b³êdy, rezerwy, akcenty), których dotychczas u siebie nie widzieliœmy. Wiem, ¿e pilot to czêsto: krewny, przyjaciel, dziewczyna, czy te¿ osoba, która wnosi do zespo³u „drogocenn¹ nalepkê”, ale je¿eli ktoœ powa¿nie podchodzi do rajdów i chce siê rozwijaæ, to polecam mu poeksperymentowanie z ró¿nymi pilotami. W ten sposób zbierze o swojej jeŸdzie/opisie du¿o wiêcej informacji, a to jest podstawa, ¿eby wyznaczyæ kierunek ewentualnych zmian.
Dyktowanie nie mo¿e byæ monotonne, dobrze, gdy ma ma³o konwencjonalne akcenty, bardziej nastawione jest na to, co kryje siê za hop¹ czy zakrêtem. S³owem, ukierunkowane na wykorzystywanie fragmentów z gazem do dechy. To temat rzeka…
Druga sprawa to starty w wyœcigach, najlepiej górskich. Za rozs¹dne pieni¹dze dostajemy doskona³y poligon treningowy. Wprawdzie tylko jeden oes, ale zwykle du¿o bezpieczniejszy ni¿ w rajdach i mo¿emy go przeje¿d¿aæ wielokrotnie, testuj¹c ró¿ne podejœcia do jazdy oraz ustawienia samochodu. Szybko wbije nam siê do g³owy, ¿e to, co najbardziej efektowne, czêsto bywa ma³o efektywne, a opony maj¹ swój opór i skrêcaæ te¿ trzeba w sposób przemyœlany. Oczywiœcie nie ka¿dy, kto jeŸdzi w wyœcigach, od razu jest szybki na oesach, ale gwarantujê, ¿e taki trening nie popsuje nam techniki rajdowej jazdy, a jest szansa, ¿e j¹ poprawi. Na pewno zwiêkszy œwiadomoœæ i czucie niektórych spraw.
Trzecia moja rada dla zawodników poszukuj¹cych rezerw to wybranie siê... na „ogl¹darê”. Jest to raczej ma³o popularne zajêcie wœród startuj¹cych zawodników, ale to tak¿e wa¿ny element samoszkolenia rajdowego, pod warunkiem, ¿e potrafi siê to robiæ. Obejrzenie rajdowych mistrzostw Polski, Europy, Œwiata, czy nawet Formu³y 1 z dobrego miejsca obserwacyjnego pozwala na dostrze¿enie wielu subtelnych niuansów techniki jazdy: miejsc hamowania i przyspieszania, toru i p³ynno?ci jazdy, ugiêcia zawieszenia, pracy opon itp. Po skonfrontowaniu efektów wizualnych z czasami przejazdów mo¿na wyci¹gn¹æ wiele po¿ytecznych wniosków.
Twierdzisz, ¿e je¿d¿¹c w wyœcigach mo¿na siê nauczyæ wielu istotnych rzeczy. Co zatem s¹dzisz o przejœciu Kubicy do rajdów, myœlisz ¿e by³by w stanie namieszaæ?
Rajdy i wyœcigi sporo dzieli, ale chyba jednak wiêcej ³¹czy. W obu tych dyscyplinach na pewno wa¿ny jest poziom technicznych umiejêtnoœci kierowcy oraz doskona³e ustawienie i wyczucie sprzêtu. Podam taki przyk³ad: trzy lata temu na Rajdzie Wawelskim Kubica jecha³ Imprez¹ jako zerówka. By³em na takim szybkim ³uku w w¹sk¹ drogê do lasu. Wszyscy odhamowywali i dopiero wtedy sk³adali siê w ten zakrêt. Kubica nie zdj¹³ nawet nogi z gazu, tylko precyzyjnie skrêci³ i, bez najmniejszych problemów, p³ynnie zmieœci³ siê w zakrêt. Ryzykowa³ bardziej ni¿ inni? Wierzy³, ¿e akurat jemu siê uda? Nie. On po prostu to wiedzia³. Bo czu³ zawieszenie, opony, masê samochodu, przyczepnoœæ drogi i wiedzia³, ¿e w ten ³uk, przy tej prêdkoœci wystarczy tyle skrêciæ i... musi siê zmieœciæ. To nie jest zaufanie bez pokrycia. On jest pewny swoich umiejêtnoœci. Ma talent, który latami rozwija³. Teraz to wszystko tylko... bezlitoœnie wykorzystuje.
Dlatego jestem przekonany, ¿e Robert na rajdowych trasach odnosi³by niemniejsze sukcesy ni¿ na torze. Myœlê, ¿e za kilka lat zobaczymy go w rajdowym samochodzie, choæ trochê ¿al, ¿e jeszcze nie teraz, kiedy wydaje siê byæ w optymalnej formie.
A czy wœród polskich rajdowców jest ktoœ dobrze rokuj¹cy na przysz³oœæ?
Juniora i Grzeœka Grzyba ogl¹damy u nas sporadycznie, wiêc powiem tak: spoœród etatowych kierowców w RSMP najwiêkszy potencja³ ma obecnie Kajetan Kajetanowicz. Jest doskona³y technicznie i odnoszê wra¿enie, ¿e nadal siê rozwija. Jedynym jego s³abym punktem jest nadmierna ambicja – on koniecznie chce wygraæ ka¿dy oes, a nawet ka¿dy zakrêt. Ma podobne podejœcie jak Colin McRae czy Leszek Kuzaj. Ale w rajdach czasem dobrze jest och³on¹æ i przekalkulowaæ, czy warto podejmowaæ ryzyko w okreœlonym momencie zawodów. Perfekcyjn¹ liniê i spokój prezentuje Micha³ So³owow. Po³¹czenie tych dwóch kierowców da³oby mój polski idea³ ;-)
¯a³ujê natomiast bardzo, ¿e nie je¿d¿¹ ju¿ dwaj zawodnicy, których uwa¿am za pere³ki talentu rajdowego: Wojtek Zaborowski i Zbyszek Gabryœ. Podobnie jak Kajetan, to z pewnoœci¹ nie byli tylko szybcy zawodnicy. Oni potrafili coœ wiêcej. Zaborowski starym Lancerem Evo III obje¿d¿a³ czo³ówkê N-ki, a Gabryœ w okazjonalnych startach potrafi³ zadziwiaæ wszystkich. Bardzo mi brak tych kierowców w stawce obecnych zawodników.
Ferodo w miêdzyczasie obs³uguje interesantów, pakuje paczki do wysy³ki, mierzy tarcze hamulcowe w samochodach klientów i rozmawia równocze?nie przez dwa telefony. Na zaimprowizowanym biurku w œrodku piwnicy, poœród sterty faktur i innych œwistków, le¿y laptop, a na jego ekranie rajdowa tapeta przykryta gêsto rozsianymi ikonkami. Zapala kolejnego papierosa, zak³ada okulary i przesuwa w bok telewizyjne okienko z podgl¹dem igrzysk w Pekinie. Pisze e-maila na rajdow¹ listê dyskusyjn¹ RallyPL, bo w³aœnie ktoœ siê z nim spiera o to, czy pilot mo¿e pomagaæ kierowcy rêcznym. Ta atmosfera ci¹g³ej aktywnoœci oko³orajdowej wyraŸnie Ferodowi odpowiada. Bardziej ceni kontakty towarzyskie, ni¿ gonitwê za pieni¹dzem. Nie ma te¿ wielkich ambicji sportowych.
PojeŸdzi³em ju¿ trochê w ¿yciu – moze nie najszybszymi, ale doœæ szybkimi – oœkami i wsiadanie w tym wieku do rajdowych pude³eczek ju¿ mnie nie poci¹ga. W tej kwestii interesuj¹ mnie wy³¹cznie auta z niskimi numerami startowymi ;-) Natomiast pewien poziom zabawy oraz adrenaliny dostarcza mi teraz jazda moim cywilnym Subaru, które kupi³em po tragicznej œmierci Janusza Kuliga. Zachowa³em siê wtedy trochê dziecinnie i wyda³em na to auto wszystkie pieni¹dze, ale jakoœ tak mnie wtedy tknê³o, ¿eby to zrobiæ, bo... póŸniej mogê nie zd¹¿yæ.
Od najm³odszych lat robi³em coœ „dodatkowo”. Nigdy nie pracowa³em zawodowo na jednym etacie. Pracuj¹c w szpitalu k³ad³em podwaliny pod pierwsz¹ ³ódzk¹ prywatn¹ klinikê. Podobnie w sporcie samochodowym. By³em jednoczeœnie kierowc¹ wy?cigowym, rajdowym i pilotem. Eksperymentowa³em w rajdach terenowych i nawigacyjnych. By³em te¿ sêdzi¹, zasiada³em w zarz¹dach klubów, a nawet sam powo³a³em do ¿ycia pierwszy prywatny klub sfederowany w PZM na prawach cz³onka zwyczajnego, którego by³em prezesem. Pomiêdzy startami w zawodach potrafi³em znale¿æ czas by dyrektorowaæ i sêdziowaæ w mistrzostwach Polski. Zorganizowa³em pierwszy w Polsce uliczny wyœcig z transmisj¹ telewizyjna na ¿ywo, z nagrodami na poziomie niespotykanym w kraju i do tego zamiast braæ od zawodników wpisowe, to zadba³em o to, by wyp³acaæ spore startowe.
Obserwujesz polskie rajdy z bliska od dziesi¹tek lat. Jak oceniasz ich obecny stan oraz kierunki rozwoju?
Za czasów mojej m³odoœci, kiedy zaczyna³em siê bawiæ w rajdy, wygl¹da³y one zupe³nie inaczej. W czo³ówce jecha³ Zasada na Porsche, a gdzieœ tam w ogonie my t³ukliœmy siê Syren¹, w jednopunktowych pasach i w kaskach typu „orzeszek” na g³owach. Trasy mia³y po kilka tysiêcy kilometrów i sk³ada³y siê g³ównie z dojazdówek o nieludzko wyœrubowanych czasach przejazdu. Po takiej gonitwie dos³ownie odpoczywaliœmy na oesach, tym bardziej, ¿e tak by³ skonstruowany system punktów karnych. Nie by³o to mo¿e bardzo rozs¹dne, ale w czasach PRL-u by³a to i tak niesamowita przygoda. Jakoœ nikomu wstydu nie przynosi³o œciganie siê w klasach, co dzisiaj jest niezrozumia³e. Wszyscy chc¹ mieæ S2000 zaœ alternatyw¹ jest siedzenie w domu. Czy ja siê doczekam zmiany podejœcia w³adz PZM-otu do problemu zamieraj¹cej dyscypliny? Czy w 40-milionowym kraju z pó³milionow¹ sprzeda¿¹ aut nie ma miejsca na tanie pucharowe klasy? Czy najwiêksze talenty nie powinny byæ otaczane programem wspierania finansowanym przez centralê PZM?
Kurczy siê frekwencja, s³abnie zapa³ organizatorów i zawodników, narastaj¹ konflikty miêdzy jednymi a drugimi. Potwornie rosn¹ koszty udzia³u w zawodach i ich organizacji. Wci¹¿ uwa¿am, ¿e kilka rzeczy w RSMP i PPZM mo¿naby zmieniæ. Moim zdaniem powinno byæ mniej rund w ci¹gu sezonu, ale za to d³u¿szych i perfekcyjnie zorganizowanych. PPZM powinien mieæ kalendarz u³o¿ony z narastaj¹cym stopniem trudnoœci zaœ odcinki o niskich prêdkoœciach œrednich. Poza tym rajdy w kolejnych sezonach powinny odbywaæ siê w sposób rotacyjny – np. co dwa lata. Myœlê, ¿e korzyœci z takiego uk³adu jest wiele: trasa „odpoczywa”, a wiêc i lokalna spo³ecznoœæ mo¿e odetchn¹æ, a po roku przerwy wszystkim bardziej by siê chcia³o: organizatorom dzia³aæ, a zawodnikom œcigaæ siê.
fot. z archiwum Lecha Wójcika
Zimowy Rajd Dolnoœl¹ski 1988. NajgroŸniejszy wypadek w karierze Lecha Wójcika – aquaplaning przy 200 km/h zakoñczony na 3 drzewach. Golf rozpad³ siê na dwie czêœci, u Les³awa Orskiego (kierowcy) stwierdzono pêkniêcie krêgów, a pilot... wyszed³ bez szwanku.
fot. z archiwum Lecha Wójcika
U boku Jacka Sikory w pucharowym Lanosie, rok 2000.
fot. Bartosz G³owacki
Wygrany (z Les³awem Orskim w 220-konnym Golfie GTI 1.8) szutrowy oes Rajdu Polski 1987, a w tabeli m.in. nazwiska: Przybylski, Wis³awski, Koper, Gêborys, Kufrej, Kêpka, Ho³owczyc, Herba, Ryndak, Koczur, Wierzbo³owski.
fot. z archiwum Lecha Wójcika
Na prawym z Romanem Wron¹ w Renault Clio. Klasa N3 by³a w latach 1994-95 najliczniejsz¹ klas¹ RSMP i kuŸni¹ prawdziwych talentów. JeŸdzili w niej m.in.: Kêpka, Kulig, Rej, Jerschina, Œwieboda, Kuchar, Dyszy, Pineles.
Lech Wójcik, lat 55. Pilot, kierowca rajdowy oraz wyœcigowy pochodz¹cy z £odzi. Równie¿ dzia³acz, organizator i pomys³odawca wielu ciekawych inicjatyw rajdowych. W latach 1971-72 pilotowa³ mistrza Polski – Wincentego Zbierkowskiego (Syrena 104), a tak¿e m.in. J. Szulca (Zastava 1300) i J. Poznañskiego (Lada VFTS gr.B) w latach 1983-85. Jako kierowca zdoby³ tytu³y mistrza strefy w 1984 i ‘86 r. W latach 1986-88 przejecha³ 16 rajdów u boku Les³awa Orskiego (VW Golf GTI gr.A), z którym zdoby³ tytu³ wicemistrza Polski w generalce (1987). W GSMP wywalczy³ tytu³y w sezonach 1987, ‘88, ‘91 i ‘92, a w WSMP w 1992. W latach 1994-95 pilotowa³ Romana Wronê (Renault Clio gr.N), a w latach 1999-2000 – Jacka Sikorê (Peugeot 106, Daewoo Lanos). Od wielu lat zwi¹zany z firm¹ Ferodo (konsultacje oraz sprzeda¿ klocków hamulcowych), Brembo, Zimmermann i Motul. W œrodowisku znany jako „Ferodo”. Od pocz¹tku aktywny uczestnik listy dyskusyjnej RallyPL i wielu for tematycznych. Zawsze chêtny do pomocy i dzielenia siê wiedz¹ oraz doœwiadczeniem.